Pokazywanie postów oznaczonych etykietą serce. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą serce. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 maja 2017

Piękny prezent na Dzień Matki!

Każda kobieta lubi czuć się pięknie, a skoro mowa o pięknie to tylko AkuGold! Złoto bowiem jest sekretem kobiecej urody. Jak pokazuje historia, najbardziej zadbana kobieta – królowa Kleopatra – stosując maskę ze złota, utrzymywała piękną skórę przez bardzo długie lata.
Sprezentuj swojej mamie piękny upominek w dniu jej święta!

Znakomita okazja, by docenić jej miłość i troskę:
AkuGold dla mamy
Promocyjna cena + gustowne opakowanie:
gold dm sm

Cena promocyjna:

Akuna Kariera: 109 zł zamiast
191,40 zł
Akuna Start: 129 zł zamiast
223,30 zł
Wartość punktowa: 5 pkt.
Czas trwania akcji: 15-25 maja 2017 r. lub do wyczerpania zapasów.
*Warto wiedzieć, że samo złożenie zamówienia nie jest rezerwacją towaru. Brak płatności za zamówienie do dnia zakończenia promocji skutkować będzie usunięciem zamówienia.

piątek, 27 lutego 2015

Serce bije szybciej dzięki Alveo

Kiedy znów zakwitną jabłonie


Jeszcze niedawno mąż
z dziećmi wyjeżdżał
na narty, a ona zostawała
w domu, przerażona,
co zrobi, gdy źle się
poczuje, a nikogo
nie będzie, by jej pomóc.
Teraz już może wyruszyć
razem z rodziną.
I wreszcie nie musi się bać.


Ogród już się niecierpliwi. Czekają jabłonie, grusze, śliwy. Tęsknią pe­largonie, słoneczniki, szparagi, truskawki, maliny, sałata. Już wypatrują, czy idzie. Ale, jak tylko wiosna ruszy pełną parą, ona przyjdzie z pewno­ścią! I dopieści zapuszczony w ostat­nim czasie ogród. Bo ta przydomowa zieleń to jej największa miłość! Pasja życia! Radość! Oczko w głowie! Wiosna w ogóle wszystko zmieni na lep­sze. Po wspomnieniach nie będzie śladu. I dobrze, bo o złych dniach trzeba jak najszybciej zapomnieć. Wszystko zaczęło się osiem lat temu, od drżenia rąk. Uporczywej nerwicy. Złego samopoczucia. Tak ją ten ciężar przygniatał, że naj­chętniej zaszyłaby się w jakimś ką­ciku i spała, spała... Drażnił ją każdy szelest, każdy szum, najmniejszy; hałas. Chodziła od lekarza do leka­rza. W końcu wylądowała u ginekologa. W czasie zabiegu nastąpiły! gwałtowne wahania ciśnienia. Niepokojące obniżenie pulsu. Te zda-, rżenia na lata zmieniły stan zdro­wia Ireny Janickiej spod Krakowa.

Życie na odwrót

Problemy z sercem zaczęły się po urodzeniu syna. Fatalne ekg. Zrobili jej setki badań, ale nicze­go nie znaleźli. A kiedy puls ob­niżył się do 32 uderzeń, odesłano ją do szpitala z podejrzeniem zapa­lenia mięśnia sercowego. Nałykała się tyle leków, że zaczęły jej wypadać włosy, łamać paznokcie, rozregulował się żołądek. Niebawem wyszła ze szpitala, ale osłabiona, zniechęcona, wyczerpana, znerwi­cowana. Moje życie wywróciło się do góry nogami wspomina. - Kie­dyś zajmowałam się domem, poma­gałam mężowi w pracy, gotowałam dla całej naszej piątki, pielęgnowa­łam ogród, na wszystko miałam czas. W szpitalu zostawiłam kondycję. Jedno piętro pokonywałam na raty. Nie miałam siły, leżałam przed tele­wizorem i nie chciało mi się nic. Miesiącami nie wychodziłam z domu. Najgorsze były noce. Gwał­townie się budziła. Bardzo niskie ciśnienie. Duszno­ści. Ataki gorąca. Zdenerwowanie jeszcze potęgowa­ło złe samopoczucie. Wciąż wydawało się jej, że umie­ra. Ile razy mąż wzywał karetkę w tamtym cza­sie nawet już nie pamięta­ją... A do tego wszystkiego ta niepewność, bo lekarze wciąż nie potrafili znaleźć przyczyny jej dolegliwości.

Śmierć na korytarzu

przyszły święta wielkanocne, a ona zamiast sałatki robić i pasztety znów do szpitala. Zaproponowali mi rozrusznik serca opowiada. , zdespe­rowana, pewnie bym się na to zgo­dziła, gdyby nie pewien incydent... Czekała właśnie na zabieg na szpi­talnym korytarzu. Nagle tuż obok zasłabł mężczyzna. Wezwano po­moc. Okazało się, że ten człowiek zmarł! A miał wszczepiony właśnie rozrusznik serca! Powiedziała so­bie: To znak. I odstąpiła od zabiegu. Zadzwoniła po męża i czym prędzej wróciła do domu. Jedynie z wor­kiem tabletek. Nie wiedziała, co ma robić i jak dalej żyć. Wiedziała tyl­ko, że już nie chce wracać do szpi­tala. W ciągu czterech lat była tam dziesięć razy! Alveo przyniósł kiedyś do domu mąż pamięta. Śmieszne, że aku­rat on, bo wtedy nic a nic nie wierzył w kuracje ziołowe. Ale to właśnie on mnie namówił, bym spróbowała, skoro i tak właściwie nic innego mi nie po maga. Więc spróbowałam. Poczuła się lepiej już po kilku dniach. Mia­ła więcej energii, zniknęło podenerwowanie, zadyszka, lepiej spała, do normy wrócił cholesterol, stała się sprawniej­sza. Gdy czuła się gorzej zwiększała dawkę, nawet do czterech miarek dziennie. Po czterech miesiącach wybrała się na ba­dania kontrolne. To było niesamowite. Lekarz po­wiedział, że nie ma po­trzeby wstawiania roz­rusznika! wspomina. Serce jest w takiej formie, iż nawet - do czego wcze­śniej mnie namawiano -nie tylko, że nie potrzebuję, ale wręcz nie mogę iść na rentę!

Noce i dnie

Po konsultacji z lekarzem stopniowo zaczęła odstawiać leki. Wyniki były coraz lepsze, więc ilość tabletek ma­lała. Lekarz cieszył się razem z nią. Hormony doustne zastąpiła plastra­mi, stosuje dietę. Ale nie wyobra­ża sobie życia bez Alveo. Dziś pra­wie cała rodzina pije preparat. Mąż, córka i mama, która jest po opera­cji bypassów. A jeszcze tata, brat, bratowa... Poleca preparat wszyst­kim, a opowiadanie o dobrodziej­stwach tego specyfiku stało się wręcz jej pasją. Dziś promienieje, bije z niej energia. Jakiś czas temu nie mogła wejść na schody, dziś jeź­dzi na rowerku sportowym. Jesz­cze niedawno mąż z dziećmi wy­jeżdżał na narty, a ona zostawała w domu, przerażona, co zrobi, gdy źle się poczuje, a nikogo nie będzie, by jej pomóc. Teraz już może wy­ruszyć razem z rodziną. I wreszcie może niczego się nie bać. Ani nocy, ani dni.

Źródło czasopismo zdrowie i sukces 

Zofia Rymszewicz